Monika Kot-Pryszczyńska
Siła kobiet,Współpraca

Perfekcjonizm i potrzeba kontroli – co naprawdę kryje się pod potrzebą robienia wszystkiego idealnie?

Perfekcjonizm łatwo pomylić z ambicją, szczególnie w biznesie. Osoba dokładna, odpowiedzialna, zaangażowana i pilnująca każdego szczegółu często jest postrzegana jako profesjonalna i godna zaufania. Kiedy wszystko działa zgodnie z planem, pojawia się satysfakcja, uznanie otoczenia i przyjemne poczucie, że sytuacja jest pod kontrolą.

Problem zaczyna się wtedy, gdy kontrolowanie przestaje być wyborem, a staje się wewnętrznym przymusem.

W swojej pracy spotykam wiele kobiet prowadzących firmy i odpowiedzialnych za wymagające projekty, którym bardzo trudno jest oddać część obowiązków komuś innemu. Delegowanie nie przynosi im ulgi. Przeciwnie – wywołuje napięcie. W głowie pojawiają się myśli: „sama zrobię to szybciej”, „muszę to sprawdzić”, „nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja”.

Za takim sposobem funkcjonowania nie zawsze stoi potrzeba osiągania najlepszych rezultatów. Czasami znacznie ważniejszy jest lęk przed tym, co mogłoby wydarzyć się, gdybyśmy na chwilę odpuściły.

Co, jeśli ktoś zawiedzie? A jeśli popełni błąd? I stracę pieniądze, pozycję albo zaufanie klientów? A może okaże się, że nie jestem już tak potrzebna, jak dotychczas?

Właśnie dlatego nadmierna kontrola może dawać poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeżeli ceną za to bezpieczeństwo jest ogromne przeciążenie.

Perfekcjonizm i kontrola nie zawsze są tym, czym się wydają

Za perfekcjonizmem często kryje się potrzeba ochrony siebie przed krytyką, oceną, odrzuceniem czy poczuciem porażki. Dopóki coś poprawiam, analizuję i udoskonalam, nie muszę wystawiać efektu swojej pracy na ocenę innych.

Dlatego perfekcjonizm potrafi również doskonale współpracować z prokrastynacją.

Jeszcze nie publikuję strony, bo trzeba ją poprawić. Nie pokazuję nowej usługi, ponieważ oferta wymaga dopracowania. Nie rozpoczynam projektu, bo nie wszystko jest przygotowane dokładnie tak, jak powinno.

Tylko gdzie znajduje się granica?

W pewnym momencie warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę dbam o jakość, czy może próbuję uniknąć dyskomfortu związanego z pokazaniem światu czegoś, co nie jest perfekcyjne?

W biznesie nie wszystko musi być idealne, aby mogło działać. Czasem znacznie ważniejsze jest to, żeby było wystarczająco dobre, gotowe i rzeczywiście wprowadzone w życie.

Gdy kontrolowanie wszystkiego zaczyna kosztować zbyt wiele

Nadmierna potrzeba kontroli może przez długi czas wyglądać jak ogromna zaradność. Bierzesz odpowiedzialność, rozwiązujesz problemy, pilnujesz terminów, przewidujesz kolejne scenariusze i jesteś osobą, na której zawsze można polegać. Do czasu.

Przy długotrwałym przeciążeniu mogą pojawić się frustracja, rozdrażnienie, poczucie osamotnienia czy złość na ludzi, którzy – w naszym odczuciu – nie angażują się wystarczająco mocno. Paradoks polega na tym, że jednocześnie możemy nie pozwalać im przejąć odpowiedzialności, bo trudno nam zaufać, że poradzą sobie bez naszej kontroli.

W podejściu integralnym CVP (Change Value Process) przyglądamy się takim mechanizmom znacznie szerzej niż wyłącznie przez pryzmat zachowania. Znaczenie mają między innymi temperament, sposób reagowania na stres, indywidualna wrażliwość oraz utrwalone schematy emocjonalne.

Niektórym osobom szczególnie trudno funkcjonować w niepewności. Dlatego próbują przewidzieć przyszłość, przygotować się na wszystkie możliwe scenariusze i ograniczyć ryzyko do minimum. Kiedy pojawia się kryzys, ich naturalną odpowiedzią jest jeszcze większa mobilizacja: więcej działania, więcej odpowiedzialności i jeszcze więcej kontroli.

Z zewnątrz taka osoba może sprawiać wrażenie niezwykle silnej i opanowanej. W środku natomiast może doświadczać ogromnego napięcia, zmęczenia i poczucia, że ze wszystkim została sama.

Sama przez lata funkcjonowałam właśnie w ten sposób

Doskonale znam ten mechanizm również z własnego życia.

Przez lata, prowadząc firmy, byłam przekonana, że najlepiej będzie, jeśli sama dopilnuję praktycznie wszystkiego. Byłam strategiem, sprzedawcą, marketingowcem, rekruterem, administratorem, planistą, a momentami również księgową. Im więcej obowiązków brałam na siebie, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że przecież „daję radę”.

Tyle że moje ciało miało na ten temat inne zdanie.

Pojawiał się przewlekły ból, problemy ze snem i zmiany skórne. Zamiast potraktować je jako sygnał, że przekraczam własne granice, próbowałam działać dalej. Narastało zmęczenie, napięcie i złość, ale nie mówiłam o tym otwarcie.

Proszenie o pomoc czy przekazanie komuś części odpowiedzialności było dla mnie znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Gdzieś pod spodem znajdował się lęk, że jeśli odpuszczę, stracę sprawczość i kontrolę nad tym, co zbudowałam.

Musiałam nauczyć się czegoś zupełnie nowego: fakt, że nie robię wszystkiego sama, nie odbiera mi wartości.

To nie wydarzyło się w ciągu jednego dnia. Była to praca z lękiem, złością, potrzebą kontroli i przekonaniem, że aby być potrzebną i wartościową, muszę być niezastąpiona.

Dlaczego samo „myśl pozytywnie” może nie wystarczyć?

Kiedy pojawia się napięcie, perfekcjonizm czy silna potrzeba kontrolowania rzeczywistości, łatwo sięgnąć po pozytywne hasła: „dam sobie radę”, „wszystko będzie dobrze”, „odpuszczam kontrolę”.

Problem w tym, że możemy wypowiadać te zdania, a jednocześnie wewnętrznie czuć coś zupełnie przeciwnego.

Jeżeli jestem wyczerpana, przestraszona albo wściekła, próba przykrycia tego natychmiastowym optymizmem nie powoduje automatycznie, że te emocje znikają. Czasem zwiększa jedynie rozdźwięk między tym, czego naprawdę doświadczam, a tym, co próbuję sobie narzucić.

Dlatego w metodologii Change Value Process, na której opieram swoją pracę, korzystamy między innymi z mantr procesowych. Ich zadaniem nie jest zaprzeczanie temu, co czujemy, lecz uznanie aktualnego stanu i stworzenie przestrzeni na zmianę.

Zamiast przekonywać siebie: „jest świetnie”, kiedy wcale tak nie jest, można powiedzieć sobie:

„Czuję teraz napięcie i złość. Widzę, że jest mi trudno. Jednocześnie dopuszczam możliwość znalezienia innego rozwiązania i proszę moją podświadomość o wsparcie w tym procesie”.

To zupełnie inny komunikat. Nie walczymy ze swoim doświadczeniem, ale zaczynamy z nim pracować.

Zacznij słuchać tego, co próbujesz kontrolować

Warto obserwować nie tylko własne myśli, lecz także reakcje ciała i emocje. Napięty kark, ucisk w brzuchu, trudności ze snem czy nieustanne pobudzenie mogą być informacją, że funkcjonujemy pod dużym obciążeniem.

Zamiast automatycznie dokładać sobie kolejne zadania, możemy zacząć pytać:

  • Czego tak naprawdę się boję, kiedy tracę kontrolę?
  • Co według mnie wydarzy się, jeśli ktoś zrobi coś inaczej niż ja?
  • Dlaczego tak trudno jest mi poprosić o pomoc?
  • Co próbuję sobie udowodnić, robiąc wszystko samodzielnie?
  • Czy czegoś się wstydzę?

Praca z podświadomością może odbywać się również w stanie głębokiego odprężenia, kiedy łatwiej odsunąć codzienny natłok myśli i skierować uwagę do wewnątrz. W CVP wykorzystujemy pracę w stanach relaksacyjnych, związanych między innymi z aktywnością alfa i theta, aby docierać do emocji, przekonań i schematów stojących za konkretnymi reakcjami.

Celem nie jest nauczenie się, jak jeszcze skuteczniej wszystko kontrolować. Celem jest dojście do miejsca, w którym nie musisz już tego robić, żeby czuć się bezpiecznie.

Możesz prowadzić biznes, podejmować odpowiedzialne decyzje i mieć wysokie standardy, nie dźwigając jednocześnie wszystkiego na własnych barkach.

Twój spokój jest priorytetem

Jeżeli czujesz, że perfekcjonizm zamiast Ci pomagać zaczyna ograniczać Twój rozwój, odbiera Ci spokój albo sprawia, że coraz trudniej cieszyć się tym, co zbudowałaś, warto przyjrzeć się temu, co znajduje się pod potrzebą kontroli.

Podczas spotkania przyjrzymy się Twojej sytuacji i sprawdzimy, w jaki sposób metodologia Change Value Process może wesprzeć Cię w pracy z mechanizmami, które dziś utrudniają Ci funkcjonowanie w biznesie i życiu.

Nie chodzi o to, żeby zrezygnować z ambicji, odpowiedzialności czy wysokich standardów. Chodzi o to, żeby przestać płacić za nie własnym spokojem.

Źródło tekstu: ikobiece.pl

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *