Randka przez ścianę? Ślub z kompletnie obcą osobą? Jeszcze kilkanaście lat temu takie scenariusze brzmiałyby jak eksperyment społeczny albo odcinek czarnej komedii. Dziś miliony ludzi oglądają je z zapartym tchem. I mnie fascynuje nie tyle sam absurd tych formatów, ile to, co mówi on o nas. Niepewność siebie? Głód bliskości, samotność? Chcąc to zrozumieć, sięgam do badań psychologicznych i statystyk.
Według danych z Narodowego Spisu Powszechnego z 2021, singli w Polsce jest 3,8 – 4 mln, czyli jednoosobowych gospodarstw domowych, a to mogą być już nieaktualne liczby. Mamy coraz więcej samotnych osób i coraz trudniej dobrać się w pary. Co pokazują nam telewizyjne związki i co to ma wspólnego z niepewnością siebie?
Rozumiem potrzebę poszukiwania miłości i to, że próbujemy znaleźć ją na różne sposoby. Nie jestem wyjątkiem: poznałam męża w sieci, na portalu randkowym. Jeszcze wtedy nie było Tindera – trwał najlepszy moment dla Sympatii czy Badoo.
Nie chcę sugerować, że do programów randkowych trafiają osoby niepewne siebie. Bardziej chodzi o to, że uczestnicy „wystawiają się” na ocenę innych, stają się łatwym obiektem żartów i hejtu, a przy tym funkcjonują pod ogromną presją i stresem. Czy to dobre środowisko do budowania relacji? I czym tak naprawdę jest pewność siebie?
Pewność siebie: czym jest?
Z naukowego punktu widzenia pewność siebie to ocena własnych zasobów i przekonanie, że ma się odpowiednie kompetencje, by sprostać wymaganiom otoczenia. W psychologii na to pojęcie składają się:
- Poczucie własnej skuteczności (Self-efficacy) – poczucie, że dam radę coś zrobić. Dotyczy to raczej konkretnych zadań. Wpływają na nie sukcesy odniesione w przeszłości, perswazja czy motywujący stres.
- Samoocena (Self-esteem) – kim jestem i jak siebie oceniam? Polega na realistycznym spojrzeniu na własne mocne i słabe strony.
Przytaczam ciekawe spostrzeżenie znanej psychoterapeutki:
(…) To nie tyle jest moja pewność siebie, ile moja zgoda na niepewność siebie. Na szczęście dotarło to do mnie już jakiś czas temu, bo już bardzo długo się rozwijam.
Katarzyna Miller, psycholożka
Ekspertka zwraca uwagę, że pewność siebie nie oznacza braku lęku. To również gotowość do przyznania się do niego i akceptacja możliwości porażki. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, a budowanie pewności siebie to proces, a nie jednorazowe działanie.
Nie ukrywam – sama śledzę losy bohaterów „Love Is Blind”, więc nie zamierzam rzucać kamieniem 🙂 Poza tym widzę, że oprócz zmian w sposobie budowania relacji zmieniają się również formaty telewizyjne. Trudno ominąć program „Love Is Blind”, który stał się już częścią globalnej popkultury. Dlaczego to oglądamy? Zajrzyjmy za kulisy naszych wyborów!
Lubimy podglądać innych
Dramy, śluby, przygody – czemu nie? Kto pamięta pierwszy sezon „Love Is Blind” z 2020 roku? Byliśmy zamknięci podczas pandemii, brakowało nam rozmowy z innymi, a Netflix był pod ręką. I nagle okazało się, że jesteśmy wciągnięci w śluby obcych osób, podglądaliśmy ich media społecznościowe i ochoczo komentowaliśmy nowości ze świata reality show podczas rozmów ze znajomymi.
Pandemia minęła, a my… robimy to dalej. Po prostu lubimy oglądać czyjeś intymne momenty z życia.
Internetowi „znajomi”
Podczas epidemii samotności (53% Polaków cierpi z powodu samotności, a 35% nie ma się do kogo zwrócić o pomoc w razie potrzeby), traktujemy uczestników show niemal jak znajomych lub bohaterów serialu. Jeśli komuś brakuje relacji w życiu realnym, łatwo zaczyna budować emocjonalne przywiązanie do tych internetowych.
Chcemy być „na czasie”
Zaraz, zaraz – a jeśli mamy życie „w realu”, a nadal oglądamy reality shows? Tak też się dzieje, nie jesteś jedyna. Czasem po prostu chcemy wiedzieć, o czym rozmawiają współpracownicy i rozumieć popkulturowe konteksty.
Na początku lat 2000. mieliśmy „Big Brothera”, dziś mamy inne formaty. Mocno działa tutaj mechanizm plotki, która często jednoczy ludzi. Znasz ten moment, kiedy trafiasz na spotkanie, a rozmowa schodzi na najnowsze reality show? No właśnie.
I spokojnie – nie zawsze mamy siłę na ambitne kino czy rozwijającą rozrywkę. Czasem po prostu potrzebujemy czegoś lekkiego.
Porównywanie się i chęć przeżycia silnych emocji (katharsis)
Gdy brakuje nam ludzi wokół siebie, przechodzimy trudniejszy moment lub po prostu potrzebujemy rozrywki, obserwujemy działania uczestników reality show. Nieświadomie porównujemy się z nimi i jeśli dane porównanie wypada na naszą korzyść – na przykład ktoś zachowuje się irracjonalnie – może to chwilowo poprawić naszą samoocenę.
Z kolei gdy kibicujemy konkretnej osobie, staje się ona dla nas swoistym „role model”. A wtedy również czujemy się lepiej.
Zapominamy, że to może szkodzić!
Ta rzecz często nam umyka: reality show typu „Love Is Blind” to nie jest prawdziwe życie. To zlepek wybranych scen, podkręconych emocji i dobrze zaplanowanej narracji. Szczególnie widać to w polskiej edycji.
Czasami przyjmujemy emocje uczestników za pewnik, podczas gdy wiele jest efektem montażu. Warto wiedzieć, że do takich programów wybierane są osoby ekstrawertyczne, które często mają nieprzepracowane problemy albo po prostu dobrze odnajdują się w konfliktach i dramach.
Jedna moja znajoma brała udział w innym programie – o gotowaniu – i nie wyemitowano scen z jej udziałem. Była spokojną, ułożoną kobietą, której zależało po prostu na gotowaniu. Tutaj widzimy jedynie skrawki rzeczywistości – dodatkowo opakowane w piękne dekoracje i atrakcyjnych ludzi. Nigdy nie wiemy, czy czyjś wizerunek jest prawdziwy, czy został wykreowany pod wizję twórców.
Co z tymi randkami w tv? Skąd tyle dram?
Gdy spojrzymy na badania, widać różne oczekiwania wobec związku zależnie od płci: 64% kobiet deklaruje, że nie wejdzie w relację za wszelką cenę, a ponad 50% młodych mężczyzn (do około 30. roku życia) czuje się samotnie. I już tutaj pojawia się pewien zgrzyt.
Skoro Tinder nie wychodzi (paradoks nieskończonego wyboru partnera – można randkować bez końca), życie realne również, to… może warto spróbować programu? Szczególnie jeśli ktoś ma plany związane z influencingiem, telewizją, prowadzeniem biznesu albo po prostu lubi kamerę.
I wtedy pojawia się pułapka. Randkowanie w telewizji obnaża wiele problemów z dzieciństwa i niezaspokojonych potrzeb. Tu dochodzimy do fenomenu programów typu „Love Is Blind” i potrzeb uczestników oraz obserwatorów/ek:
- potrzeba bycia wybraną,
- porównywanie się,
- lęk przed odrzuceniem,
- historia rodzinna,
- poczucie przynależności,
- pytanie o własną wartość.
Możemy sobie przypomnieć piramidę potrzeb Maslowa:

Pewność siebie: jak dzieciństwo na to wpływa?
Style przywiązania
Pewnie słyszałaś o bezpiecznym, lękowym i unikowym stylu przywiązania:
- bezpieczne przywiązanie: „mogę być sobą i nadal zasługuję na miłość”,
- lękowe przywiązanie: „muszę zasłużyć, inaczej mnie zostawią”,
- unikające przywiązanie: „nie potrzebuję nikogo, bo bliskość boli”.
I widać je u uczestników często jak na dłoni, prawda? Gdy nad tym nie pracujemy, możemy przez lata powielać te same schematy i przyciągać niewłaściwych partnerów.
Warunkowa miłość
Niestety w wielu domach zdarza się, że rodzic mówi albo sugeruje: „będę Cię kochać, jeśli będziesz miała dobre stopnie/będziesz chodziła do kościoła/podstaw dowolne wymagania”.
Dziecko uczy się, że nie jest wystarczające, dopóki nie spełni wymogów. W dorosłym życiu taka osoba może być bardzo niepewna siebie i maskować to na przykład przesadnym dbaniem o wygląd, pracoholizmem lub innymi strategiami.
Niedostępność emocjonalna
Badania pokazują, że chłód emocjonalny rodziców wpływa na dzieci także wtedy, gdy są już dorosłe. Gdy w domu nie było otwartej komunikacji, a dziecko musiało „zgadywać” nastroje lub zasługiwać na uwagę, później trudno mu mówić o własnych potrzebach.
W dorosłości może również doświadczać stanów depresyjnych lub reagować napięciem i lękiem, gdy partner milczy.
To tylko niektóre elementy wpływające na obniżenie pewności siebie. Można wymieniać ich znacznie więcej. Warto jednak powiedzieć jasno: problemy i traumy z dzieciństwa nie definiują nas jako ludzi, choć terapia i wychodzenie na prostą czasem wymagają czasu.
Jesteś wystarczająca
Puentą niech będzie jedno: gdy pojawiają się silne emocje w reakcji na słowa partnera, spróbuj najpierw zajrzeć w głąb siebie. Sprawdź, czy to realna sytuacja tu i teraz, czy może echo dawnych doświadczeń – słów rodziców, starych lęków albo utartych schematów.
Jeśli w głowie pojawia się krytyczny głos, pamiętaj: to nie on definiuje Ciebie. Czasem mówi przez niego przeszłość. Ty nie musisz jej wierzyć. Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś. Nie musisz “zasługiwać” na miłość.
Źródła:
- Instytut Pokolenia, raport o samotności
- Openstax, podręcznik psychologii na wolnej licencji
- dane Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku



